Mam wersję do testów, więc nie mam kochanego papierowego pudełeczka, ale i tak nie utrudnia mi to użytkowania. W paletce znajdziemy 6 kolorów, które ładnie ze sobą współgrają. Myślę, że paletka bardziej nada się do dziennego makijażu niż wieczornego przez stonowaną kolorystykę. Ja uwielbiam łączyć beż lub żółty z brązem lub w duecie z kredką łączę żółty cień i niebieski. Cienie mają dość kremową teksturę, która początkowo mnie zmartwiła, bo myślałam, że będą się robić grudki i nasze cienie zamiast na powiece znajdziemy w jej załamaniu, ale o dziwo tak nie jest. Jak widać na powyższym zdjęciu cienie są dobrze napigmentowane. Jedyny ich minusem jest osypywanie się przy aplikacji. Kosmetyk ten nada się i na lato i na zimę, bo myślę, że makijaż królowej śniegu będzie się nim dało zrobić wyborny. Co sądzicie?

To na tym zakończyłabym omawianie tej edycji. Na moim blogu mogłyście przeczytać jeszcze o:

Dodatkowo mam zawieszkę do walizki, której niestety w tym roku nie udało mi się użyć, ale kto wie co będzie za rok w wakacje?:

Social Media:

18 thoughts on “Recenzja: Essence Ready for a boarding paleta cieni do powiek 01 beauty on tour.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *