Nivea masełko do ust malina.
Tego produktu chyba żadnej z Was nie muszę przedstawiać. Firma nivea gości na rynku już od lat i ma rzeszę swoich zwolenników dzięki uniwersalnemu kremowi, który jest używany przez Polaków od pokoleń. Jednak nie o nim chciałabym dziś mówić, a o ciekawym masełku do ust. Mój wybór padł na malinową wersję, ponieważ jej zapach przypadł mi najbardziej do gustu. Zapach przypomina mi nieco malinowy budyń. Mało jest moim zdaniem kosmetyków malinowych, które swym zapachem nie przypominają laboratorium chemicznego czego po prostu nie znoszę. To mazidełko do ust towarzyszy mi już od kilku miesięcy i jest bardzo wydajne. Odpowiedni nawilża usta, a jego zapach będzie nam towarzyszył podczas całego czasu noszenia na ustach. Jedną z wad jest opakowanie, na którym już udało mi się złamać paznokieć. Może miałam jakiś wybrakowany egzemplarz… Nie mam pojęcia.  Drugą i natomiast zasadniczą niedogodnością jest niemożność używania tego zawsze w sposób higieniczny. Nakładanie palcami, na których jak wiemy często gromadzimy ogrom zarazków i bakterii nie zawsze należy do rzeczy sterylnych. Dlatego podczas dłuższego pobytu na mieście chętnie sięgam po balsamy lub błyszczyki w sztyfcie lub z aplikatorem. Jednak mimo tych wad to dobra odskocznia od tradycyjnych masełek do ust, które często są bezzapachowe i moim zdaniem bezpłciowe.
Przypominam, że mamy aż 4 różnie rodzaje. Jaki wariant masełka byście wybrały? A może już macie go w swojej torebce lub kosmetyczce i jesteście w stanie dorzucić coś do mojej recenzji?
Źródło zdjęć: tumblr.
Social Media:

12 thoughts on “Recenzja: Nivea masełko do ust malinowe.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *