1. Facebook.

Nic odkrywczego. Facebook i messenger to dwie aplikacje, które goszczą niemalże na każdym smartphonie na świecie. Ja ostatnio nawet często dzwonie przez messengera, wysyłam zdjęcia. Ogólnie mam kontakt z moimi znajomymi wszędzie i nie wyobrażam sobie życia bez tego. Czasami jest to przerażające, ale co zrobić… Takie czasy. Nasi znajomi mogą bez problemu w każdym momencie dać nam znać co u nich bez konieczności opuszczania swoich czterech, przytulnych ścian. Ma to swoje dobre i złe strony. Na pewno zmierza to w złym kierunku, ale nie wiem czy jesteśmy w stanie coś z tym zrobić. Młodsze pokolenie od małego wychowane na tego typu sieci nie będzie umiało bez niej żyć. My, jako dorośli też nie dajemy im dobrego przykładu. Na razie nie mam dzieci i sądzę, że mnie to jeszcze nie dotyczy. Słowo „jeszcze” jest kluczowe w poprzednim zdaniu, ale nie wiem czy i jak da się uchronić przed tym najmłodszych.

2. Pinterest 

 Pinnuje wszystko, pinnuje wszędzie, byle by estetycznie wyglądało, inspirowało i było ładne. Czy to wzory na paznokcie, makijaż, fryzura, DIY, zdjęcia z podróży, wystroje domów. Od tego też jestem uzależniona, bo dzień bez „pinna” to dzień stracony. Posegregowałam sobie to ładnie w kategorie i działam. Niekoniecznie generuje mi to ruch na blogu, nie jest moja tablica popularna, ale jednak sprawia mi to frajdę, więc czemu mam tego nie robić?

3. Instagram

Kolejne z serii Social Media. Zdjęcia wrzucam, nie po paręnaście dziennie, ale staram się, by raz na dwa dni coś nowego się pojawiło. Ostatnio wybiło mi nawet całe 400 obserwatorów. Wrzucam zdjęcia książek, kosmetyków, jedzenia, a i tego co wyczaruje za barem. Chyba to ostatnie sprawia mi największa satysfakcję. Powiem w tym temacie jeszcze jedno, rzadko czekam, by sfotografować swój posiłek, więc chyba nie jest ze mną aż tak źle.

4. Pokemon GO

Tak, mam 23 lata i tak, gram w Pokemony. Przyznam szczerze, że bardzo to lubię i jak idę z moim ukochanym na spacer po Pokemony też sprawia mi to frajdę. Możecie myśleć, że jestem nienormalna, ale nie ma nic lepszego jak spacer nad Wisłą wieczorną porą i łapanie wodnych Pokemonów. Ja wiem dlaczego ta aplikacja stała się aż tak popularna, bo niektórych maniaków gier komputerowych nie da się normalnie wyciągnąć z domu, a za stworkami będą biegać zawsze, bez ustanku, o najróżniejszych porach i w dziwnych miejscach. Ja to odbieram na plus, ale każdy może mieć swoje zdanie.

5. Instabox

Aplikacja, która zdecydowanie ułatwia życie jeśli chodzi o dodawanie zdjęć do instagrama. Możemy w niej zrobić zdjęciu ramkę, zmienić rozmiar, tak by pasował do instagram, stworzyć kolaż czy odbicie lustrzane danej fotografii. Przy okazji na kilka zdjęć możemy nałożyć ten sam filtr. Po prostu łatwo i przyjemnie robimy ze zdjęciem co chcemy przed dodaniem na Instagram.

6. Yummly

Czas na coś z gatunku jedzenia, napojów i innych inspiracji pt. „A co dziś na obiad?”. Ja używam w tym celu Yummly. Prosta aplikacja, w której znajdziemy wszystko czego dusza zapragnie. Jedyny warunek jest taki, że musicie znać język angielski. Nie wiem czy istnieje w języku polskim, ale dla mnie nie ma najmniejszego problemu z tłumaczeniem, więc też się nie wysilałam specjalnie. Ogólnie uważam, że mają genialne przepisy na np. smoothie, ale też sporą dawkę kuchni, które w Polsce nie są bardzo popularne. Zawsze coś innego, ciekawszego na obiad niż schabowy z ziemniakami  buraczkami.


7. Pitu Pitu

O Pitu Pitu pisłam przy okazji przeglądów linków w tym miesiącu, ale jest również w wersji mobilnej. Jeżeli akurat jesteście ze znajomymi na mieście i chcecie się napić, zjeść coś konkretnego albo po prostu szukacie fajnego eventu warto skorzystać z tej aplikacji. Ona zawsze Wam coś ciekawego podpowie.

8. Tumblr

Na tej aplikacji nie jestem zbytnio aktywna. Częściej przeglądam zdjęcia, cytaty, ładne miejsca na świecie. Czasem cierpię na całkowity brak weny. Odpalam sobie wtedy najpopularniejsze profile i napawam się widokiem cudownych fotografii. Jakoś łatwiej mi wtedy pozbierać myśli, stworzyć coś niż siedząc np. na podobnej aplikacji jaką jest instagram. Jeśli jeszcze na to nie wpadliście – ja nie jestem normalna gram w Pokemony!

9. Pyszne.pl

W życiu każdego z nas nadchodzi taki moment gdzie jesteśmy niebotycznie głodni i leniwi. Czasem lubi to iść ze sobą w parze. W sumie byśmy coś zjedli, ale dokładnie nie wiemy co, a sklep jest za daleko. ba, nawet to parę kroków dzielące nas od lodówki to dystans nie do pokonania. Ja mam metodę na głoda. Odpalam pyszne.pl zamawiam pizze, tortille, pierogi, pastę cokolwiek w czym nie muszę brać najmniejszego udziału w tworzeniu. Aplikacja fajnie pokazuje nam jak oceniane są restauracje w pobliżu, co serwują, czy w ogóle do nas dojadą, a przede wszystkim ile będziemy musieli za to zapłacić. Można płacić też kartą lub gotówką. Jak nam pasuje. Wygodnie, szybko i zwykle opinie innych użytkowników aplikacji są adekwatne do tego co dostajemy, więc jeśli korzystajcie zawsze sprawdźcie ile ma gwiazdek dane miejsce i co ludzie polecają z niego, a co niekoniecznie.

10. Mega Taxi

Twórcy pomysłu, że można zamawiać taksówkę bez dzwonienia proszę ode mnie przekazać najwyższe wyrazy szacunku, bo ten oto człowiek przyczynił się do uratowania mojego życia już wiele razy. Mieszkam w Krakowie, gdzie sieci taksówek jest pełno, ale nie każda ma normalne ceny. Autobusy nocne też nie brzmią dla mnie ciekawie szczególnie po dobrych kilkunastu godzinach pracy. Jestem barmanką i bieganina, ruch, robienie koktajli i innych napoi jest często wykańczające szczególnie jak zaczynam np. pracę o godzinie 16, a kończę o 5 rano. Nie mam siły, czasu ani ochoty użerać się przez weekend z pijanymi ludźmi jeszcze w powrotnej drodze do domu. Dzwonię i dzwonię i nie ma dla mnie taksówek w tym mieście. Wyobraźcie sobie moją frustrację. Często jest tak, że pracuje kilka dni pod rząd, więc mój sen musi być intensywny i szybki, z naciskiem na to drugie. Wtedy do akcji wkracza owa aplikacja i pokazuje za ile będzie moja eskorta do domu. Na prawdę łatwiej, skuteczniej wzywa się za jej pomocą niż dzwoniąc na infolinię.

Może i w moich ulubionych aplikacjach nie ma nic ciekawego, być może wszystkie te rzeczy znacie i od dawna używacie, ale to moje ulubione aplikacje i nie będę wyszukiwać jakiś niestworzonych rzeczy, których nie znam, by post był barwniejszy. Wolę pokazać to czego w rzeczywistości używam, co lubię, co ułatwia mi co dzienne życie. A Wy jakich aplikacji używacie?

Social Media:

25 thoughts on “Blogowanie: 10 aplikacji mobilnych, które uwielbiam.”

  1. Facebook jest już chyba obowiązkowy dla każdego kto prowadzi jakąkolwiek działalność. Z instagrama też chętnie korzystam i jest dla mnie codziennym źródłem inspiracji. Oprócz tego używam aplikacji no nauki języków obcych. Duolingo i Multikurs.pl które gorąco polecam 🙂

  2. Facebook jest już chyba obowiązkowy dla każdego kto prowadzi jakąkolwiek działalność. Z instagrama też chętnie korzystam i jest dla mnie codziennym źródłem inspiracji. Oprócz tego używam aplikacji no nauki języków obcych. Duolingo i Multikurs.pl które gorąco polecam 🙂

  3. Połowę z tych aplikacji sam używam i też nie wyobrażam już sobie bez nich życia. Muszę w wolnej chwili spojrzeć na Yummly, bo często szukam jakiś łatwych i dobrych pomysłów na obiady i inne przekąski. Pozdrawiam! 🙂

  4. Połowę z tych aplikacji sam używam i też nie wyobrażam już sobie bez nich życia. Muszę w wolnej chwili spojrzeć na Yummly, bo często szukam jakiś łatwych i dobrych pomysłów na obiady i inne przekąski. Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *