Opis od wydawnictwa:
„Pani to ma fajną pracę. Przyjdzie sobie na godzinkę, coś tam przeczyta i do domu” – to zdanie Beata Tadla usłyszała setki razy.
W końcu postanowiła opowiedzieć historie, które ułożyły się w album niezwykłych wspomnień z pracy w radiu i telewizji. Kulisy wpadek, reakcje na niespodziewane zdarzenia, najtrudniejsze momenty, niesforni goście, kłopotliwe prezenty, śmiech, łzy, nerwy, chwile zwątpienia i satysfakcji – to i jeszcze wiele innych opowieści z drugiej strony ekranu znaleźć można w Czego oczy nie widzą.

Szczegóły:
Seria: X-Varia
Oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-8062-097-1
Wydanie: 1 (2016)
Data premiery tego wydania: 2016-11-22
Liczba stron: 256
Format: 135×215

Źródło: https://www.rebis.com.pl/pl/book-czego-oczy-nie-widza-beata-tadla,SCHB07822.html

Moja opinia:
„Czego oczy nie widzą” autorstwa Beaty Tadli to biografia głównie z życia telewizyjnego autorki, która właśnie dziś miała swoją premierę. Czytając tę relację, raz jest nam do śmiechu, innym razem zbiera się nam na płacz. Tekst zdecydowanie ułatwia nam wkroczenie do świata po drugiej stronie magicznego ekranu. Dziennikarka pokazuje nam wszystkie zalety i wady swojej pracy. Czy kiedykolwiek myślałeś co dzieje się w studiu nagraniowym, czy też należysz do grona osób, które tylko krytykują osoby widoczne na ekranie? Tak, zdecydowanie to drugie, łatwiej wyrażać nam opinię na temat przejęzyczenia, ubioru, wyglądu prezenterki niż wyobrazić sobie w jak wielkim stresie pracują osoby w telewizji.

W opowieści znajdziemy kilka komicznych sytuacji, gdzie śmiech gra rolę pierwszoplanową. Rozbawiły mnie pewne sytuacje i sama przypominałam sobie stresujące sytuację, gdzie nie powinnam się nawet uśmiechać, a ja buchałam chichotem na całą salę. Czasem nasz organizm ma inny plan na odreagowanie danej sytuacji i niestety nic z tym nie zrobimy. Jesteśmy tylko ludźmi, a nie robotami bez uczuć i czy to się niektórym podoba, czy też nie, bo to „nieprofesjonalne”, trzeba ten fakt zaakceptować. Autorka w niesamowity sposób wyraża jej walkę z emocjami na antenie bądź też już po wyjściu ze studia. Dokładnie pokazuje nam, jak przeżywała różne sytuacje oraz to, że jej praca nie wygląda tylko w taki sposób, że dziennikarka „Przyjdzie sobie na godzinkę, coś tam przeczyta i do domu”. Niestety czasem cały swój bagaż złych wiadomości ciągnie ze sobą do domu, a jeszcze po pracy bacznie obserwuje najświeższe informacje, by czegoś więcej dowiedzieć się w jeszcze niewyjaśnionej, zwykle tragicznej sprawie.

Pani Beata Tadla pokazuje jak bacznie, ona ogląda serwisy informacyjne, jak wyłapuje błędy. Niestety tak jest w każdym zawodzie, w którym spędzi się więcej czasu. Ja tak samo zachowuje się w restauracjach, kawiarniach, barach. Każde niedociągnięcie, które normalni ludzie bagatelizują, dla mnie jest jak błąd kardynalny. Ostatnio preferuje zamawianie jedzenia na wynos. Mam kilka miejsc, do których chodzę, ale zwykle pracują tam moi znajomi lub obsługa jest na przyzwoitym poziomie. Zgodzicie się ze mną, że spędzając lata w danej branży, starając się osiągnąć niemalże perfekcyjny poziom, każde potknięcie osoby na podobnym stanowisku od razu wyłapujemy i drażni was to?

Najbardziej w pamięci zostanie mi jedna sytuacja opisana w książce. Nie chcę spolerować ani psuć Wam zabawy, ale moment, gdy dziennikarka opisuje dzień katastrofy smoleńskiej, który zapadł mi w pamięć. Akurat w tym dniu oglądaliśmy rano telewizję z moimi rodzicami. Jak zawsze był to TVN24. Pamiętam zdziwienie malujące się na naszych twarzach jak docierały to coraz nowe informacje. Pamiętam również wyczekiwanie przed telewizorem na najnowsze informacje na temat tragedii. Pamiętam panią Beatę i odczytywanie listy nazwisk poległych. Czytając tę książkę, odtwarzałam w pamięci wszystkie moje wspomnienia z tego smutnego dnia i porównywałam je z opisem dziennikarki ze studia. Jednego jestem pewna. Na pewno ja nie nadaję się do tego typu pracy. Pani Beata to dla mnie silna kobieta, z pasją wykonująca swój zawód, która wielokrotnie pokazywała nam, jak powinna wyglądać praca dobrego dziennikarza.

Książkę polecam każdemu, bez żadnych wyjątków. Zarówno mężczyzną jak i kobietą. Niemalże wszyscy mamy teraz telewizory w domach, a jeśli ich nie mamy to, chociaż laptopy z dostępem do Internetu, które umożliwiają oglądanie wiadomości, filmów, seriali. Warto wiedzieć więcej o tym, co dzieje się po drugiej stronie. Jak wygląda praca reporterów, dziennikarzy, prezenterów i dlaczego moim zdaniem to jeden z trudniejszych zawodów. Sądzicie, że nadawalibyście się do tego typu pracy? Warto przed odpowiedzeniem sobie na to pytanie sięgnąć po tę lekturę. Osoby, które jakiekolwiek plany na przyszłość wiążą z branżą dziennikarską, powinny wpisać ten tytuł na listę książek obowiązkowych.

Social Media:

27 thoughts on “Kącik czytelniczy: PREMIEROWO Beata Tadla „Czego oczy nie widzą”.”

  1. Bardzo ciekawy post. Zawsze interesowała mnie praca reportera czy dziennikarza. Jak bede miala mozliwosc to przeczytam 😉

  2. oj dawno nie przeczytałam nic "rozrywkowego" – ostatnio chyba w wakacje… jestem zakopana w pracy po uszy, a stosik "luźniejszych" lektur rośnie…

  3. interesująca książka 🙂 nawet nie wiedziałam że Pani Beata wydała książkę, ale z Twojej recenzji widzę że na pewno pozwoli ona otworzyć oczy na pracę "pani z newsów" i pokazać jak to naprawdę wygląda

  4. Świetna recenzja, Twoje emocje przelane na elektroniczny papier wywołują coś takiego, że chce się sięgnąć po tę książkę. Szczerze mówiąc, strasznie się zawsze broniłam przed biografiami. Ale tu chyba przełamię lody 🙂

  5. Bardzo lubię takie książki, które pokazują nam pracę w różnych zawodach z drugiej strony :). Zwłaszcza w takich zawodach, z którymi mamy do czynienia jako "klienci" :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *