Złapałam dziś odrobinę słońca! Nareszcie mi się udało, więc przychodzą z recenzję rozświetlacza mojej chyba najbardziej ulubionej marki essence z kolejnej limitowanej edycji poświęconej sadze „Zmierzch” – Braking dawn part 2. Rozświetlacz ten był chyba jedną z najbardziej pożądanych rzeczy z tej kolekcji. Takie przynajmniej wysnułam wnioski patrząc na szafę essence w jednej z Drogerii Natura.
Proste opakowanie, które łatwo otworzyć nie łamiąc sobie przy tej czynności kilku paznokci jak to niestety czasem bywa. Kosmetyk  łatwo się aplikuje. Sądzę, że swą funkcję jako rozświetlacz sprawuje bardzo dobrze. Moje policzki skrzą nieco, a cała twarz wydaje się żywsza i zdrowsza. Ma  on zdecydowanie ciepłe tonyw  sobie, a zawdzięcza to złotym drobinkom. Po nałożeniu na twarz wytrzymuje kilka godzin (podkreślam, że stosuje bazę pod makijaż i podkład). Całość jak dla mnie jest na duży plus i będę używała zimą chętnie tego kosmetyku, by na mojej bladej dość twarzy malowało się chociaż trochę blasku.

Co Wy na to, abym zrobiła na blogu makijaż z jego użyciem + pigment z tej samej kolekcji + złota szminka?

Social Media:

20 thoughts on “Recenzja: Essence breaking dawn part 2 rozświetlacz.”

  1. Spodobał mi się ten produkt ! Na pewno zwrócę na niego uwagę przy zakupach w Naturze 🙂 Zawsze w rozświetlaczach , nurtują mnie natrętne drobinki o.o ale po twojej recenzji/zdjęciach stwierdzam ,że essence stworzył świetny produkt :* Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *