Jak kilka zdjęć w mediach społecznościowych może zmienić życie grupy nastolatków?

Moje pierwsze spotkanie z komisarzem Malin Fors. Na półce czekają jeszcze dwie książki Monsa Kallentofta, ale po lekturze “Pocałunku Kata” zdecydowanie szybko ten fakt ulegnie zmianie. Dawno książka mnie aż tak nie pochłonęła.

Autor w niebanalny sposób buduje napięcie, łączy kilka wątków i spektakularnie rozwiązuje sprawę. Rozpoczynając lekturę, nie spodziewałabym się takiego finału. Książka moim zdaniem posiada wszystkie rzeczy, jakie powinien mieć dobrze napisany thriller.

Krótkie rozdziały i “uciekające” strony powodują tylko coraz większą chęć poznania kolejnego elementu układanki. Widzimy doskonale problemy, z jakimi zmaga się główna bohaterka i jej walkę z nałogiem. Komisarz Malin Fors już od pierwszych stron powieści nie jest typowym detektywem, nie działa według znanego mi z innych kryminałów schematów. Jej postać jest bardzo intrygująca. Podejście do życia tej kobiety może fascynować. Z jednej strony jest matką i policjantką, a z drugiej walczy ze swoją mroczną stroną.

Co do klasyfikacji tej książki może pojawiać się wiele wątpliwości. Łączy mocne akcenty kryminału z odrobiną thrillera, a momentami nawet horroru. Opis zmiażdżonego ciała między dwoma samochodami przyprawił mnie o ciarki na plecach. Autor w bardzo realistyczny sposób uzmysławia nam kruchość ludzkiego życia. Jego opisy są tak wyraźne, jak byśmy byli naocznymi świadkami zdarzenia.

Polecam szczególnie osobom, które lubują się w takich gatunkach, ale nie tylko. “Pocałunek kata” jest tak dobrze napisaną powieścią, że posunę się do stwierdzenia, że każdemu przypadnie do gustu ta historia. Ja dawno nie przeżyłam podczas lektury czegoś tak niezwykłego.

Social Media:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *