Kolejny produkt z LE marki essence tym razem rozświetlacz w uroczym opakowaniu, w środku którego znajdujemy zielono-różowo-żółto-fioletowe kuleczki. Na zdjęciu nie jest zawarta gąbeczka, która oddziela zakrętkę od kuleczek, ale nie nadaje się ona do aplikacji jest jedynie warstwą izolacyjną.
Nie są to może jakże popularne meteoryty marki Guerlain, ale też i nie kosztują tyle. Używając pędzelka do różu nabieramy produkt kulistymi ruchami, a następnie strząsamy nadmiar i aplikujemy w wybrane przez siebie miejsce. Ja używam go jedynie na policzki, by nieco ożywić swoją cerę po np. nieprzespanej nocy. Zawiera w sobie niewielkie drobinki, które absolutnie nie przypominają brokatu lub tym podobnych. Idealnie sprawdzał się przy wiosennych, lekkich makijażach.Latem raczej po niego nie sięgam. Zastępuję go teraz bronzerem i różami o brzoskwiniowym odcieniu.
Trwałość produktu oceniam jako dobrą. Konieczna jest choć jedna poprawka w ciągu dnia. Aplikacja jest łatwa i nie stwarza problemu. opakowanie jest tak jak już mówiłam – kochane i otwarcie go nie sprawia najmniejszego problemu. Jak najbardziej polecam produkt.

Social Media:

8 thoughts on “Recenzja: Essence LE Me & My Ice Cream Rozświetlacz 01 I-CY U.”

  1. Ja to nawet nie miałam okazji zobaczyć ich na żywo. Byłam w drogerii tuż po tym jak wystawili tę limitkę, wszystko było oprócz tego rozświetlacza… Pewnie jedna osoba kupiła wszystkie i wystawiła na allegro…

    Chyba ta limitka nie jest już dostępna stacjonarnie? Jak dobrze pamiętam to była rok temu. Teraz to już pewnie trzeba na nią polować na allegro albo ebay.

Pozostaw odpowiedź BlackFeather Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *